Widal.plKoronawirusPrzeszedł koronawirusa, opisał pięciotygodniową walkę z COVID-19!

Przeszedł koronawirusa, opisał pięciotygodniową walkę z COVID-19!

Przeszedł koronawirusa, walczy z chorobą przez pięć tygodni, a teraz opisał, jak wyglądała w jego przypadku walka ze śmiercionośnym wirusem oraz wywołującą go chorobą COVID-19.

Bartłomiej Jurecki to polski fotograf mieszkający na Podhalu. Został zarażony wirusem SARS-CoV-2, ale w jego przypadku nie było mowy o bezobjawowym przejściu choroby.

Gorączka, utrata węchu, niekończący się kaszel, nadmierna potliwość i kontrole lekarskie i policyjne. Jak wyglądała walka z koronawirusem w jego przypadku?

Przeszedł koronawirusa, opisał pięciotygodniową walkę z COVID-19!

Jurecki opowiedział o swojej niebezpiecznej “przygodzie” z koronawirusem w mediach społecznościowych. Długo zastanawiał się nad tym, czy podzielić się doświadczeniami z walki z COVID-19:

“5 tygodni i jeden dzień. Covid-19 pokonany. Długo zastanawiałem się w jaki sposób opowiedzieć Państwu o mojej przygodzie z tym wirusem. Pamiętam dzień w którym dowiedziałem się, że ja i moi bliscy zaraziliśmy się.Pod moim postem, w którym poinformowałem Państwa o tym co nas spotkało od razu pojawiło się mnóstwo komentarzy. Ogromna ilość wsparcia przez cały okres mojej choroby. Miłe słowa, ale przede wszystkim ciekawość. Jak to jest? Jakie mam objawy? Jak to znoszę? Jak można przetrwać tyle czasu w 4 ścianach? Czy jestem kontrolowany przez policję? Czy mam kontakt z lekarzami? Czy oni kontrolują to co się ze mną dzieje?”

Jak zatem wyglądała walka z koronawirusem w jego przypadku i jak Jurecki przeszedł koronawirusa?

“Dziś, kiedy dowiedziałem się że mój drugi pod rząd test jest ujemny już mogę zacząć odpowiadać na te pytania. Wcześniej nie byłem w stanie już słuchać, czytać i myśleć o tym wirusie. Dopadła mnie.. hmm nie wiem jak to profesjonalnie powiedzieć. Ale nadmiar tego wirusa, kiedy jeszcze byłem zdrowy i lęk przed tym żeby się nie zarazić a potem już sama choroba. To ciężkie przeżycie. Myśl i strach przed tym, że nie tylko ja choruje ale też moi najbliżsi była strasznie paraliżująca.

Pierwsze 1.5 do 2 tygodni w moim przypadku było najgorsze. Gorączka, która skakała między 35 a 38°C powodowała ciągłe poty, dreszcze. Miałem też ciągły kaszel nie dający spokoju. Kiedy już wszystko wykrztusiłem mogłem swobodnie oddychać. Podobnie jak w przypadku grypy trzeba było to przeleżeć. Tak zrobiłem. Po tym czasie temperatura zaczęła wracać na swoje miejsce. W kolejnym tygodniu straciłem węch. To ciekawe uczucie, kiedy wącha się swoje ulubione perfumy i nie wyczuwa się zapachu. Tak jakby nagle straciły swoje największe zalety. Kaszel niepokoił w dalszym ciągu. Codziennie dzwoniła do nas sympatyczna i bardzo przejęta Pani ze Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie. Wiedziała o nas wszystko i o naszych dolegliwościach również. Doradzała nam jakie lekarstwa powinniśmy zażywać. Paracetamol jak gorączka przekraczała 38, na ból głowy Panadol, syrop Pini na kaszel, przy mocnym bólu gardła jakieś tabletki do ssania.

Wiedziałem, że nie ma lekarstwa bezpośrednio na tego wirusa, więc leczyliśmy się tak jakby to była grypa. W głowie jednak gdzieś ten wirus cały czas nie dawał spokoju. Wręcz przeciwnie. Pierwsze 3 tygodnie musiałem dodatkowo leczyć swój brzuch, który z nadmiaru stresu nie wytrzymywał. Jakbym miał opisać co było objawem który mi najbardziej przeszkadzał to wybrałbym chyba słabość. Częste zawroty głowy spowodowane wcześniejszymi objawami były dość uciążliwe. Kolejną rzeczą która nieustannie towarzyszyła mi podczas tej choroby były nocne poty. Pobudka między 2-3 w nocy i zmiana koszulek z tych przemoczonych na suchą. Taki własnie objaw jest u większości moich pacjentów. Mówiła nam nasza pani doktor. Po kilku tygodniach kiedy zadzwoniła zapytać czy już się dobrze czuje powiedziała, że musi jeszcze zadzwonić do prawie 700 pacjentów, więc musi kończyć. Kilka dni później zadzwoniła znowu się pożegnać ponieważ jest taka masa chorych, że zmienili system i każdy pacjent od teraz musi się kontaktować na własną rekę ze swoim lekarzem rodzinnym. Wielokrotnie słyszałem od niej, że na Podhalu nie ma jeszcze żadnych dodatkowych restrykcji i bardzo dziwi się bo to co się teraz dzieje to dramat. A będzie jeszcze gorzej. Turyści wracają do swoich domów i to właśnie tam zaczynają zarażać kolejnych a w szpitalach już nie ma miejsc.

Jurecki opowiedział też o cyklicznych wizytach policji i kontrolach przebywania w mieszkaniu. Jako człowiek, który przeszedł koronawirusa podziękował też za wsparcie :

“Zostawiając temat systemu i tego co się w naszym kraju dzieje dokończę odowiadać jak to wyglądało w moim przypadku. Codziennie przyjażdzał dzielnicowy sprawdzić czy jesteśmy w domu. Nie wchodził do środka z wiadomych względów ale trzeba mu było pomachać z okienka. To była jedna z nielicznych atrakcji izolacji domowej. Panowie z policji zawsze uśmiechali się szeroko i machali. Często też pytali jak się czujemy i czy czegoś nie potrzebujemy. To było miłe. W ciągu dnia kilka razy trzeba sobie zrobić selfie i wysłać na aplikację kwarantanna, która nie raz mocno się dobija do naszego telefonu. Jedną z gorszych rzeczy przede wszystkim dla tych chorych, którzy przechodzą to bezobjawowo są testy. Nieprzyjemne uczucie, kiedy długi patyczek zakończony jakaś watą przebija się przez gardło powodując odruchy wymiotne a następnie doglębna penetracja zatok to coś okropnego. W moim przypadku było to 6 testów. Każdy jeden raz zapamiętam do końca życia ? Po każdym teście można było odczuwać ból zatok jak i gardła, które boli mnie do dziś. Nie będę Państwu opisywał co robiłem przez 5 tygodni w zamknięciu bo to chyba nie jest istotne. Nie będę nikogo pouczał choć czytając komentarze chciałoby się odpisać hejterom, którzy kompletnie nie mają pojęcia jak to wygląda. Nie życzę im źle ale wiem, że zmienią zdanie jak oni albo ktoś z ich bliskich zachoruje. Nam się udało. Będziemy odporni pewnie przez następnych pare miesięcy. Chciałem bardzo podziękować za miłe komentarze i prywatne wiadomości od Państwa. Pzede wszystkim dziękuję mojej rodzinie i przyjaciołom którzy dzielnie od nas dbali ❤

https://www.facebook.com/bartlomiejjurecki/posts/2808313546068025

CO TAKŻE NA WIDAL.PL?

Czterodniowy tydzień pracy przez koronawirusa. Czy ten plan się przyjmie?

Czterodniowy tydzień pracy przez koronawirusa miałby pomóc ludziom w czasie recesji gospodarczej spowodowanej światową pandemią. Taki plan mają związkowcy w Niemczech.

Zakaz palenia z powodu koronawirusa? O co chodzi?

Zakaz palenia z powodu koronawirusa! Palenie papierosów w miejscach publicznych jest zabronione w jednym z hiszpańskich regionów. Naukowcy dowiedli bowiem, że “puszczanie dymka” może rozprzestrzeniać COVID-19.

Cud nad Wisłą. Jaki wpływ na losy świata miała Bitwa Warszawska?

Cud nad Wisłą to jedno z najważniejszych zwycięstw historii Polski. Bitwa Warszawska była momentem kulminacyjnym wojny polsko-bolszewickiej.  Starcie zbrojne stoczone było w dniach 13–25 sierpnia 1920 roku pomiędzy Rosją Radziecką i Polską.